Zbrodnicze eksperymenty medyczne. Reportaż

W czasie przygotowań do wywiadu dla telewizji Polsat na temat zbrodniczych eksperymentów medycznych w obozach III Rzeszy przypadkowo trafiłem w internecie na reportaż, o którym wprawdzie wiedziałem, ale nigdy go nie oglądałem. Dokument pt. „Man nannte uns Kaninchen. Die medizinischen Versuche an polnischen Frauen in Ravensbrück /Nazywano nas królikami. Medyczne eksperymenty na Polkach w Ravensbrück” powstał w 1995 r. Jego autorką była Loretta Walz.

Niemiecka reżyserka dotarła do trzech Polek, byłych więźniarek KZ Ravensbrück, które zostały tam poddane zbrodniczym eksperymentom: Stanisławy Bafii, Marii-Broel Plater-Skassa i Władysławy Marczewskiej. Opowiedziały one nie tylko o swych przeżyciach w obozie, ale także widz mógł poznać ich wcześniejsze losy, pochodzenie społeczne, okoliczności aresztowania. Reportaż od kilku już lat dostępny jest w internecie. Obejrzało go do tej pory ponad … milion osób.

Problem eksperymentów medycznych na ludziach nie jest nowy, towarzyszył on stale rozwojowi medycyny. Jednak długo brak było konkretnych uregulowań tej bardzo wrażliwej etycznie kwestii. W Niemczech nie było inaczej. Pierwsze próby uporządkowania problemu eksperymentów podjęto tam po serii skandali w 1931 roku. Wydano wtedy „Richtlinien für de Vornahme wissenschaftlicher Versuche an Menschen / Zalecenia dotyczące przeprowadzania naukowych eksperymentów na ludziach”, które miały obowiązywać lekarzy (nie można było m.in. nikogo zmuszać, nie można było też wykonywać eksperymentów stanowiących zagrożenie dla dzieci czy poddawania nim osób konających).

Przejęcie władzy przez nazistów w Niemczech w 1933 roku rychło uchyliło te zalecenia. W polityce zdrowotnej kierowano się nowymi zasadami. Według nazistowskiej ideologii, zabijanie było częścią uzdrawiania. Lekarze mieli wierzyć, że utrzymywanie przy życiu nieuleczalnie chorych uniemożliwia leczenie tych, którym medycyna może pomóc. Polityka rasowa także zmieniła postrzeganie tego, co można, a czego nie można robić w ramach praktykowania i rozwijania medycyny.

Pierwsze zbrodnicze eksperymenty na więźniach przeprowadzono sprawdzając stosowanie gazu bojowego rychło po wybuchu II wojny światowej, między październikiem a grudniem 1939 roku w KZ Sachsenhausen. W następnych latach liczba zbrodniczych eksperymentów (a nie jak błędnie się określa pseudoeksperymentów) wzrastała. Szacuje się, że procederze tym uczestniczyło aż trzy tysiące lekarzy. Eksperymenty wykonano na ok. 20 tys. osób, z których część nie przeżyła, a wielu doznało trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Zainteresowanych tą problematyką odsyłam do niedawno wydanej po polsku książki Nikolausa Wachsmanna pt. „Historia nazistowskich obozów koncentracyjnych”.

Warto zaznaczyć, że większość lekarzy dokonujących zbrodniczych eksperymentów nigdy nie trafiła przed sąd. W tzw. procesie lekarzy w Norymberdze w latach 1946-47 oskarżono jedynie 20 osób (w procesie uczestniczyła jako świadek jedna z bohaterek reportażu, Maria Janina Broel-Plater-Skassa). Efektem dodatkowym procesu lekarzy stało się opracowanie tzw. „Kodeksu Norymberskiego”. Określa on kryteria badań medycznych i wymaga świadomej zgody osoby poddawanej badaniom i testom.

Zob.

Krzysztof Ruchniewicz, Zbrodnicze eksperymenty na ludziach, „blogihistoria”, 22.10.2016.

Tenże, Zmarnowana szansa, „blogihistoria”, 13.03.2019.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz